Są takie wydarzenia, które dawno przestały być tylko muzyczne. Coachella Valley Music and Arts Festival to zdecydowanie jedno z nich. To miejsce, gdzie muzyka jest tylko początkiem. Reszta dzieje się w stylizacjach, makijażu i, co dla mnie najciekawsze, we włosach.
Czym właściwie jest Coachella?
Coachella to jeden z najbardziej rozpoznawalnych festiwali muzycznych na świecie. Odbywa się w Kalifornii, na pustynnym terenie w Indio, i przyciąga nie tylko fanów muzyki, ale też influencerów, celebrytów i ludzi związanych z modą.
Pierwsza edycja odbyła się w 1999 roku i od tamtej pory festiwal stał się globalnym fenomenem. To tutaj często pojawiają się trendy, które kilka miesięcy później widzimy wszędzie.
W 2026 roku Coachella zaplanowana jest tradycyjnie na dwa weekendy, czyli 10–12 kwietnia oraz 17–19 kwietnia.
Styl Coachelli. Czyli kiedy możesz zrobić wszystko
To, co wyróżnia Coachellę, to totalna swoboda stylu. Tu nie ma jednego trendu.
Boho miesza się z glamem, vintage z futurystycznymi dodatkami, a wszystko to podbite słońcem i pustynnym klimatem.
Ale jeśli coś naprawdę przyciąga uwagę, to włosy.
Luźne fale, warkocze, objętość, kolor, połysk. Często to właśnie fryzura robi całą stylizację.
I nic dziwnego, skoro na festiwalu pojawiają się takie nazwiska jak Vanessa Hudgens, która przez lata była wręcz symbolem Coachelli, czy Hailey Bieber.

fot. Vanessa Hudgens na Coachelli w 2016r
Włosy na festiwalu. Naturalność, ale z efektem wow
Fryzury na Coachelli mają jedną wspólną cechę. Wyglądają lekko, ale są dobrze przemyślane.
To często:
- miękkie fale jak po całym dniu na plaży
- delikatne upięcia i messy buns
- warkocze w różnych formach
- włosy z objętością, które „pracują” z ruchem
I właśnie tutaj zaczyna się miejsce na odpowiednie produkty.

fot. Luźno spięte warkocze bardzo w stylu festiwalu Coachella
Festiwalowy vibe zaczyna się od stylizacji
Jeśli myślisz o takim efekcie, warto podejść do tematu sprytnie.
Na przykład jedwabne wałki od GIOVE to jeden z tych trików, które idealnie wpisują się w festiwalowy klimat. Dają miękkie, naturalne fale bez użycia ciepła, więc włosy nie są obciążone i wyglądają świeżo nawet po całym dniu.
Jeśli chcesz pójść o krok dalej, świetnie sprawdzają się koloryzujące maski od Moroccanoil. To szybki sposób, żeby dodać włosom odcienia, podbić kolor albo po prostu zaszaleć na kilka dni bez trwałej zmiany.
Podobny efekt można uzyskać z odżywkami koloryzującymi od #mydentity. To opcja dla tych, którzy lubią bardziej wyraziste, czasem wręcz nieoczywiste odcienie, które na festiwalu wyglądają po prostu świetnie.

fot. Kolorowe włosy i wplecione nietypowe akcesoria idealne na czas festiwalu.
Objętość robi różnicę!
Nie oszukujmy się. Włosy na festiwalu muszą wyglądać dobrze nie tylko na zdjęciach, ale też w ruchu, w słońcu i po kilku godzinach zabawy.
Dlatego produkty zwiększające objętość to podstawa.
Kosmetyki od Oribe świetnie wpisują się w ten klimat. Dodają lekkości, unoszą włosy u nasady i sprawiają, że fryzura wygląda bardziej „instagramowo”, ale nadal naturalnie.
Coachella to więcej niż festiwal.
To trochę pokaz trendów, trochę miejsce spotkań, a trochę przestrzeń do eksperymentowania z własnym stylem.
I może właśnie dlatego co roku wracają pytania o to, co się tam nosi, jak się czesać i jak uzyskać ten charakterystyczny vibe.
Jedno jest pewne. Włosy zawsze będą jego ważną częścią.
A skoro sezon festiwalowy właśnie się zaczyna, to dobry moment, żeby trochę się tym pobawić.
[product id="1448, 1458, 4197, 4209, 2872, 2874, 3196, 3195" slider="true"]

fot. Paweł Żelazowski
Ekspert sprzedaży Hair2Go
Od ponad 7 lat zawodowo zajmuję się kosmetykami do włosów - zarówno jako doradca klienta w Hair2Go, jak i twórca internetowy. Na co dzień prowadzę również kanał na YouTube, gdzie testuję i porównuję produkty do pielęgnacji włosów i skóry, dzieląc się praktyczną wiedzą oraz opiniami, które nie zawsze znajdziecie w oficjalnych opisach.
Swoje doświadczenie opieram nie tylko na pracy z markami dostępnymi w sklepie, ale także na regularnym testowaniu nowości z całego rynku beauty.
Jestem też autorem książki „Atlas Motyli i Ciem” - nie o kosmetykach, ale o relacjach międzyludzkich. Bo pielęgnacja zaczyna się nie tylko od skóry i włosów, ale też od tego, co mamy w środku.
