Włosy można podzielić na wiele kategorii, jednak ostatnio najczęściej mówi się o podziale na włosy proste, kręcone i coś pomiędzy – falowane. Osobiście często upraszczam ten podział na włosy proste i nieproste. Właśnie tymi drugimi się zajmiemy, przechodząc przez kilka prostych wskazówek i trików. Jak to jest z tymi lokami, falami?
Włos zaczyna nabierać innej tekstury z wielu powodów, ale główna zasada brzmi: czym bardziej w przekroju włos jest spłaszczony, tym bardziej zaczyna się kręcić. Mamy 4 typy tekstury włosa: 1 – włosy proste, 2 – włosy falowane, 3 – włosy kręcone, 4 – włosy typu afro. Każdą grupę można podzielić jeszcze ze względu na kierunek i grubość, natomiast tak naprawdę warto tylko znać różnice między dwoma grupami, to znaczy między falami a kręciołkami. Włosy falowane z natury układają się bardziej płasko i przypominają trochę rozciągniętą literę „S”. Loki po prostu zawijają się w luźniejsze lub ciaśniejsze sprężynki.
Włosy podatne na kręcenie lub falowanie wcale nie są takie proste do ujarzmienia. Jako fryzjer często spotykam się z pytaniem „Co ja mam z nimi zrobić?”. Wtedy najczęściej odpowiadam: „Porozmawiaj z nimi”.
Osobiście wyznaję zasadę „no stress for hair” i szczerze polecam każdemu. Sam na głowie mam loki i wiem, że najlepiej wyglądają wtedy, kiedy daję im odpowiednią dawkę swobody. Ujarzmienie takich włosów wcale nie musi być trudne, wystarczy tylko trochę chęci i w pierwszej fazie odrobinę dystansu do całej sytuacji.
Zacznij od pielęgnacji - włosy kręcone trzeba nawilżać. Tak to prawda, ale nie zawsze. Często mylimy pojęcie nawilżenia z natłuszczeniem i tu zaczyna się mały problem, który ma milion wątków, ponieważ między tym jeszcze ktoś rzucił hasło: pamiętaj o proteinach. Ja mam na to prostą radę – „no stress for hair” – wiem, że się powtarzam, ale to działa. Włos jest wieżą zbudowaną z cegiełek, które w dużym uproszczeniu są proteinami. Pomiędzy tymi cegłami potrzebna jest zaprawa, która powinna być elastyczna – tutaj na ratunek przychodzi nam woda. Ostatni element układanki to ta elewacja, coś co zabezpieczy nasz mur. Tą powłoką jest emolient, czyli natłuszczenie. Można każdy z tych składników nakładać osobno, ale wtedy to wszystko trwa długo, trzeba pamiętać, kiedy co i po czym.
Prostszą drogą jest sięganie po produkty, które mają zbilansowany skład i przystosowany do każdych włosów. Jedyne co nas wtedy interesuje, to efekt jaki chcemy osiągnąć. Moją ulubioną kombinacją produktów pielęgnacyjnych, którą często też używam w pracy są:
- ELEVEN AUSTRALIA DEEP CLEAN jako pierwszy szampon, który oczyści i przygotuje włosy do dalszych kroków,

- ELEVEN AUSTRALIA I WANT BODY VOLUME SHAMPOO - drugi szampon, który ma działanie pielęgnujące, zawiera proteiny i humektanty (w zrównoważonej proporcji),
- ELEVEN AUSTRALIA SMOOTH ME NOW ANTI-FRIZZ CONDITIONER to odżywka wygładzająca, zapobiega puszeniu, pięknie zmiękcza włosy i dodaje im blasku.

Osobom, które mają problem z włosami bardzo mocno porowatymi, które ciężko okiełznać, polecam serię YOUNG.AGAIN marki KEVIN MYRPHY – szampon i odżywka to „złoto zamknięte w butelce”. Oczywiście pamiętamy o oczyszczaniu – MAXI.WASH KEVIN MURPHY zawsze da radę. Pielęgnacja to 50% sukcesu dobrze wyglądających włosów.

Drugie 50% to stylizacja. Tutaj mamy wiele możliwości, ale wszystko zaczyna się od tego co lubimy i jaką tendencję mają nasze włosy. W większości przypadków stylizator, czyli preparat stylizujący nakładamy na włosy mokre, tylko delikatnie odsączone w ręcznik. Jaki produkt wybrać? Najlepiej miej w domu kilka, bo każdy daje inny efekt:
- zapobiegają puszeniu, podkreślają skręt, np. MOTION LOTION KEVIN MURPHY, OLAPLEX No. 6 I No. 9, KEEP MY CURL DEFINING CREAM ELEVEN AUSTRAL


- Mocno stylizują, np. MEDIUM HOLD STYLING CREAM ELEVEN AUSTRALIA, HAIR.RESORT LOTION KEVIN MURPHY.

Po nałożeniu stylizatora warto włosy wysuszyć suszarką z dyfuzorem, wtedy efekt produktu będzie wzmożony, a włosy pięknie odbite od nasady. Używając suszarki staraj się podsuszać a nie rozdmuchiwać włosy, możesz użyć ciepłego nawiewu, ale nie spiesz się, wtedy skręt lub fala będzie jeszcze bardziej pokreślona i dłużej się utrzyma.
Na koniec drobna wskazówka, ponieważ słyszę często, że do loków i fal nie używamy lakieru – UŻYWAMY, ale z umiarem. Idealnie sprawdzają się pudrowe lakiery, żeby dodać objętości, lub na bazie olejków, żeby trochę ujarzmić włosy, ale przesadnie nie usztywnić. Moim zdaniem idealnie sprawdzają się tutaj BEDROOM.HAIR KEVIN MURPHY lub DRY FINISH TEXTURE SPRAY ELEVEN AUSTRALIA – oba uwielbiam za działanie, a w dodatku obłędnie pachną.
Mam nadzieję, że przynajmniej trochę uprościłem Wam życie i pomogłem w „godzeniu” się z Waszą naturą. Pamiętajcie, że „no stress for hair”. Próbujcie, bawcie się tym i odkrywajcie swoje włosy na nowo.
Maciej Johna, edukacja Eleven Australia
